|
Blog > Komentarze do wpisu
Autentycznośćpomału coś się we mnie układa. Taak, milimetr za milimetrem, krok za krokiem. Choć przychodzą czasem smutne myśli a przeszłość wraca nie wiadomo skąd. Ale jednak już wiem, że jest to etap zamknięty. Że nie ma co. Jestem ja i moje potrzeby. Marzenia. No właśnie. O czym marzy Singielka? Żeby znaleźć swoje miejsce na świecie. Ktoś powie: A Warszawa? Dupa a nie Warszawa. Męczę się tam. Ciągły pośpiech, presja, konieczność przekonania o własnej wartości i przypominania o niej innym, by Cię nie stłamszono... A jak przychodzi weekend... ech. Nie wiadomo za co się zabrać... tyle rzeczy do zrobienia. Tak mało czasu do stracenia. Chciałabym aby było to miejsce pełne autentycznych ludzi, dobrych relacji i jednoczesnego spokoju wewnętrznego o jutro... Jak je znajdę, wszystko inne nabierze właściwego sensu. Chyba. A może to raczej chęć ucieczki od przeszłości? sobota, 05 czerwca 2010, singielka.w.warszawie
Tagi:
kraków
----
singielka.w.warszawie@gmail.com
Bo picie coli bez lodu i cytryny to zbrodnia :P
Komentarze
mariusz74.74
2010/06/06 23:49:12
No popatrz, a jak się tak napalałem na tą Warszawę :) Może rzeczywiście inne miejsca są fajniejsze, Paryż, Rzym, Kraków? Może rzeczywiście Warszawa jest przereklamowana... Sam nie nie wiem. Naprawdę aż tak źle??? Może to chwilowe. Może tak właśnie musi być, że początki nowego życia są trudne, widzimy na co dzień miejsca, które kojarzą nam się z tamtym, szczęśliwszym okresem naszego życia i dobija nas to, widok tych miejsc, pamięć tych wspomnień, i w ogóle sam fakt, że mieszkamy w tym mieście, w którym są te miejsca. Z czasem zaczynamy mieć dość i samego miasta. Najlepiej byłoby wyjechać na jakiś czas, tylko gdzie? I łatwiej powiedzieć niż zrobić. Nic Ci nie radzę, nie pouczam... ot, takie moje zwyczajne myśli nieuczesane... jak u Leca... Spokojnej nocki Ci życzę :)
2010/06/07 19:06:23
Biorąc pod uwagę temat bloga, którego jesteś autorem, pokusiłabym się o stwierdzenie, że może dla Ciebie Warszawa nie byłaby taka zła (bez obrazy jakby co bo jadę w tej chwili stereotypami). Dla kogoś kto chce szybko się wzbogacić i na pieniądzach oprzeć swoją pozycję społeczną - to od razu w niej się odnajdzie. Trudniej szperać i szukać czegoś głębiej, np przyjaźni. Wymaga ona znacznie większego uporu w poszukiwaniach i odporności w niepowodzeniach.
Problem polega pewnie na tym, że ja nigdy nie chciałam mieszkać w Warszawie, ale czego się nie robi z miłości... Może rzeczywiście wyjazd na jakiś czas by pomógł, ale nie stać mnie na razie na takie szaleństwo - ktoś musi pracować na moje mieszkanie by bank pracować nie musiał ;) Jeśli jednak nie miałabym tego balastu to pewnie siedziałabym już we Francji, Krakowie albo gdzieś w Norwegii :) a co! 2010/06/07 19:24:13
Z ta nazwą mego bloga to dziwna trochę sprawa. Ja ją wymyśliłem pod wpływem emocji i głupio by było teraz ją zmieniać. Dziwnie by to teraz wyglądało. Szczerze? Miałem trochę doła w niedzielę 16 maja i tak walnąłem ni z gruchy ni z pietruchy: chciałbym mieć dużo pieniędzy, by nigdy nie mieć problemów finansowych. I tak dalej jakoś samo poszło. Jak teraz czytam swój pierwszy wpis to wiem, że teraz inaczej bym go napisał. Zresztą na moim blogu jest dużo moich osobistych wpisów i gdybyś je przeanalizowała i przemyślała (te osobiste) to sama doszłabyś do wniosku, czy ja mam charakter "bogacza-milionera" robiącego karierę w Warszawie.
2010/06/07 19:31:34
Zresztą, cały czas siedzi mi w głowie ten mój fundusz awaryjny, by dzięki niemu zrobić sobie przynajmniej 1 rok wakacji, chyba zagranicą. Tym bardziej, że moja jedyna rodzina jaką na razie mam to dwoje rodziców i siostra. Rodzice są w Polsce, zaś siostra w Paryżu żyje i pracuje, więc niewykluczone, że jak uzbieram swój "legendarny" już fundusz awaryjny :)), wyląduję na dłużej w Paryżu lub ogólnie we Francji. Ostatnio też kumpel, który żyje ze swoją żoną jak pies z kotem, załatwia sobie pracę we Francji i namawia mnie bym z nim jechał, ale w tym roku mi to nie pasuje. Co ja się tak rozpisałem o tej Francji??? :)) Coś ta Francja mnie przywołuje :)) Ale wiesz dobrze singielko, jak jest z planami - wielkie plany, a potem wielkie gówno :( Tym razem to ja poproszę: "Bez obrazy" (tak ogólnie to napisałem). Życie pewnie samo napisze nam ciekawe scenariusze. Jak zawsze... Miłego wieczoru :)
2010/06/07 19:45:25
Ja ten rok chcę jeszcze jakoś przeczekać, uporządkować... O funduszu awaryjnym na razie nie mam co marzyć ale wierzę, że wreszcie wszechświat zacznie mi sprzyjać... bo ile można?!
I fakt - życie nauczyło mnie: nie planować. I ostatnio stawiam na spontan. Przynajmniej on niesie ze sobą sporo niespodzianek i częściej tych przyjemnych. BTW. jak zauważyłeś teorię oparłam jedynie na 'temacie bloga' wiedząc podskórnie że może ona być na złym torze. 2010/06/07 20:21:08
No tak he he... A tak w ogóle to podjąłem decyzję od dzisiaj będę zamieszczał jeden długi wpis na blogu, to trochę mnie zdyscyplinuje i ochroni przed pisaniem czegokolwiek. Jak będę miał robić jeden wpis dziennie to będzie on bardziej przemyślany i mam nadzieję przez to bardziej ciekawszy. Oczywiście niedzielę nadal będę utrzymywał jako dzień wolny od blogowania.
Ja najbliższy rok, tak gdzieś do wiosny, lata 2011 r. też chcę poświęcić na to, by uporządkować swoje życie, tym bardziej, jak wszystko na to wskazuje, do lipca 2011 r. mogę wyjść także z tego ostatniego długu (Polbank) i zacznę nowy etap w swoim życiu, bez długów. Dopiero wtedy podejmę dalsze decyzje, co dalej ? Albo wyjazd za granicę do pracy na jakiś rok, albo zobaczę co mi życie przyniesie w darze :) 2010/07/11 17:17:04
Zgadzam się z Twoją opinią o Warszawie, pracy w stolicy i ludziach tu mieszkających. Sama podjęłam decyzję, żeby się tu przeprowadzić, myślałam, że tu mi będzie lepiej. Ale nie jest. Brakuje mi życzliwości ludzi na prowincji i większego spokoju, który tam jest.
Już ktoś powiedział, że pieniądze to nie wszystko. Pozdrawiam, kolejna Singielka z Warszawy 2010/07/14 22:12:44
hmm, ja ostatnio jestem skłonna ją nieco zmienić.... tę opinię... bo czasem natykasz się na ludzi, przy których szaleństwo duszy bez wartościowania i oceniania jest możliwe. Ale pośpiech się nie zmienił :(
|
|